Wpisy otagowane „Dzień Kota”

  • piątek, 17 lutego 2017
  • niedziela, 22 lutego 2015
    • Stracić. Znaleźć. Kota...

      Gdybyśmy przestrzegali zasad ustanowionych w starożytnym Egipcie, to Dzień Kota byłby zapewne dniem wolnym od pracy, a może nawet nie skończyłoby się na jednym dniu. Może oddawalibyśmy kotom cześć przez cały tydzień?

      Trochę żałuję, że tak nie jest, bo akurat miniony tydzień wypełniły mi obowiązki zawodowe i np. w Dzień Kota siedziałam w pracy dokładnie 10 godzin i 45 minut (nie ma to jak popołudniowe nasiadówki!), a wczoraj uczestniczyłam w szkoleniu... Doprawdy, znacznie chętniej wzięłabym udział w jakimś festynie ku czci bogini Bastet! ;)

      Jak każdy, kto zapewnia jakiemuś kotu dobre (jak mniemam) warunki bytowe, zgadzam się z przesłaniem zwizualizowanym następująco:

      Dzień Kota... jak każdy inny dzień!

      więc pewnie nic bym już o kocim święcie nie wspominała, gdyby nie pewien przypadek (czyżby?)...

      Otóż wśród kilku książek, które sobie podczytuję równolegle (bo taki już mam zwyczaj – niektórzy twierdzą, że okropny) jest zbiór esejów Jana Gondowicza "Pan tu nie stał", w którym czekał już na mnie "Felinizm" – opowieść m.in. o tym, jak na rozwój talentu malarskiego Balthusa (czyli Balthasara Kłossowskiego de Rola) wpłynął fakt, że w dzieciństwie stracił kota.

      Mały Balthasar stworzył wówczas cykl 40 obrazków o przygodach swojego zaginionego kota, które następnie wydał – zaprzyjaźniony z matką chłopca – Rainer Maria Rilke (tak, ten poeta), poprzedzając je wstępem własnego autorstwa. Jan Gondowicz zawarł w swoim eseju obszerne fragmenty tej przedmowy i tak oto...

      Ananke wskazała na mnie palcem!

      I już muszę wam powiedzieć, że moje wspaniałe kocury – Ryś i Miś – pewnego dnia wyszły z domu i nie wróciły.

      Zaginęły bez śladu.

      Co czuje człowiek, który traci swoje koty? Miłośnicy kotów potrafią to sobie wyobrazić, a pozostali... nie uwierzą.

      Więc nie będę o tym pisać (ale radzę przeczytać słowa Rilkego, które cytuję na końcu tego postu).

      Kiedy ostatecznie straciłam nadzieję na to, że kocury uda się odnaleźć, postanowiłam, że nie chcę żadnych innych kotów...
      ...ale człowiek może sobie postanawiać, a koty swoje wiedzą ;)

      I już wkrótce trafił do mnie istny koci kłębuszek nieszczęścia – zasmarkany, z zaropiałymi oczkami i dziwnie skrzywionym palcem u przedniej łapki. Wet stwierdził, że ma ok. trzech miesięcy, koci katar i źle zrośnięty palec po nieleczonym złamaniu.

      Nic nie wskazywało wówczas na to, że przyjmuję pod swój dach udzielną księżnę... A jednak!

      Niemal odzyskała już swój – tak źle przez kogoś potraktowany – majestat i... powoli przejmuje rządy w domu ;)

      Proszę Państwa, oto Gabi:

      moja kota Gabi

      A oto obiecany fragment tekstu autorstwa Rainera Marii Rilkego, znaleziony w eseju "Felinizm" Jana Gondowicza:

      "Coś znaleźć – to zawsze ciekawe: jeszcze chwilę przedtem tego czegoś nie było. A już znaleźć kota: to niebywałe! Bo ten kot, zgódźmy się, nie całkiem włącza się w wasze życie, jak powiedzmy, jakaś zabawka: w pełni teraz do was należąc, pozostaje trochę na zewnątrz, a więc rachować trzeba:
            życie + kot,
            co daje – zapewniam – sumę przeogromną.

      Coś stracić – to bardzo smutne. Łatwo przypuścić, że się gdzieś nadtłucze, że kiepsko skończy. Ale stracić kota: nie! To niedopuszczalne. Nikt nigdy nie stracił kota. Bo czy można stracić kota, coś żywego, żywą istotę, samo życie? Toż stracić życie – to śmierć!

      A jakże: to śmierć.

      Znaleźć. Stracić. Rozważyliście dobrze, czym jest właściwie strata? To dużo więcej niż proste zaprzeczenie tamtej wspaniałej chwili pełnej nieprzeczuwanych nadziei. Bo między tą chwilą a stratą tkwi zawsze to, co zwie się – zgoda, że niezręcznie – posiadaniem.

      Lecz właśnie dlatego strata, z całym jej okrucieństwem, jest wobec posiadania bezsilna; jeśli wolicie, zamyka je i utwierdza: jest w gruncie rzeczy powtórnym pozyskaniem, tym razem w pełni wewnętrznym i dużo intensywniejszym."

       

      Pozdrawiam Wasze Koty (także te, które żyją już tylko w Waszej pamięci...). Miau!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Stracić. Znaleźć. Kota...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      niedziela, 22 lutego 2015 18:32
  • poniedziałek, 17 lutego 2014

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u