psychologiczna

  • poniedziałek, 13 sierpnia 2012
    • od miłości do pogardy (z przystankiem na ślub)

      Rzym. Małżeństwo z dwuletnim stażem. Ona, Emilia, pochodzi z biednej rodziny, szybko przerwała edukację szkolną, ukończyła kurs stenografii i już jako szesnastolatka podjęła pracę maszynistki w kancelarii adwokackiej. Od ślubu pozostaje na utrzymaniu męża. On, Riccardo Molteni, intelektualista z ambicjami dramaturga, pisuje recenzje filmowe dla drugorzędnego tygodnika.

      Ona marzy o własnym domu, na który ich nie stać – mieszkają w wynajętym umeblowanym pokoju – on marzy o pracy dla teatru.

      Ich sytuacja materialna zmienia się na lepsze, kiedy Riccardo poznaje producenta filmowego, Battistę, pisze dla niego scenariusz i rozpoczyna karierę scenarzysty filmowego. Karierę, która nie daje mu satysfakcji, ale przynosi dochody umożliwiające spłatę rat za mieszkanie, które zaliczkował, by za wszelką cenę uszczęśliwić żonę.

      Przeprowadzka do własnego mieszkania, wbrew oczekiwaniom Riccarda, nie skutkuje rozkwitem małżeńskiego szczęścia. Już pierwszego dnia, podczas wieczornych przygotowań do snu, Emilia oznajmia, że nie chce dłużej spać z nim w tym samym pokoju i uzasadnia to niechęcią do spania przy otwartym oknie, co preferuje Riccardo…

      To zdarzenie uświadamia Riccardowi, że w ich związku coś się popsuło – obawia się nawet, że Emilia przestała go kochać. Zaczyna ją o to wypytywać, ona odpowiada wymijająco albo wmawia mu, że nic się nie zmieniło, on analizuje jej słowa, ton głosu, gesty, mimikę, przypomina sobie różne fakty i… wciąż pyta. Mijają powieściowe dni (a z nimi trzecia część opowieści), aż Emilia w końcu przyznaje, że faktycznie już go nie kocha. Wtedy on zaczyna zamęczać ją pytaniami o przyczyny tej zmiany. Wypytywanie znowu trwa jakiś czas, aż w końcu Riccardo dowiaduje się, że Emilia nim pogardza. Jest tym zdruzgotany, ale – oczywiście – natychmiast chce się dowiedzieć, dlaczego ona nim pogardza…

      Jeśli ty też chcesz się tego dowiedzieć, przeczytaj "Pogardę" Alberta Moravii.
      Czy warto? TRZEBA!

      Alberto Moravia z zegarmistrzowską precyzją rozbiera na czynniki pierwsze mechanizm związku bohaterów swojej opowieści i z zacięciem wirtuoza harfy gra na emocjach czytelnika. Stosuje przy tym kilka tricków, które czynią jego opowieść intrygującą również pod względem formalnym. Najważniejsze to:

      Narracja pierwszoosobowa. Narratorem "Pogardy" jest Riccardo, co stawia czytelnika przed problemem, czy można wierzyć w jego rzetelność. Czy opowieść męża, którym żona zaczęła – jego zdaniem, niesłusznie – pogardzać, może być naprawdę szczera? Ha! Sprawdź sam(a).

      Dodatkowy i nieoczekiwany twist fabularny (psychologiczny?) pod koniec lektury. Czytelnik niemal od początku ma wrażenie, że zna przyczynę zmiany uczuć Emilii do męża, ale kiedy odkrywa ją również Riccardo, to okazuje się, że niekoniecznie o to chodziło... A o co naprawdę chodziło? Ha! Sprawdź sam(a).

      Intertekstualność. Battista proponuje Riccardowi napisanie, we współpracy z niemieckim reżyserem, Rheingoldem, scenariusza do filmu osnutego na "Odysei". Każdy z nich inaczej interpretuje dzieło Homera, a jedna z tych interpretacji, psychoanalityczna – której autorem jest Rheingold – koncentruje się na związku Ulissesa i Penelopy, który w zadziwiający sposób przypomina związek Emilii i Riccarda... Jak można zinterpretować "Odyseję" psychoanalitycznie? Ha! Sprawdź sam(a).

      Ale to zapętlenie zafascynowało mnie najbardziej: opowieść, którą ma napisać Riccardo mogłaby być właśnie tą, którą czytamy… Świetny pomysł!

      Polecam!
      okładka audiobooka

      Wchłonęłam "Pogardę" via uszy, więc na koniec kilka słów o audiobooku.

      Lektorką jest Elżbieta Pejko, a skojarzenie jej kobiecego głosu z intymnymi zwierzeniami mężczyzny sprawiło, że moim pierwszym wrażeniem było dziwne uczucie doświadczania dysonansu; jednak bardzo szybko przestałam na to zwracać uwagę, a to znaczy, że:
      a) powieść mnie zassała
      b)
      lektorka czytała w sposób niezakłócający kontaktu z tekstem (czytaj: lektorka jest doskonałym przewodnikiem tekstu ;)).

      Mimo to, żałowałam, że nie mam pod ręką papierowej wersji "Pogardy", bo cały czas zżerało mnie pytanie, co będzie dalej, a dowiedziałabym się tego znacznie szybciej czytając, niż słuchając.

       

      Postscriptum

      Kiedy opowieść zbliżała się do końca i wszystko wskazywało na to, że zakończy się… tak, jak się przekonacie, czytając, pomyślałam: Nie no! ta historia byłaby idealna, gdyby kończyła się […tu wymyśliłam jak]; później okazało się, że to, co wzięłam za zakończenie, wcale nim nie było, a powieść kończy się w sposób, który wcześniej uznałam za idealny.

      Ciekawe, kto zblednie, kiedy przekona się, co uznałam za idealne zakończenie…? ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 13 sierpnia 2012 00:25
  • niedziela, 31 lipca 2011
    • Granica

      Lubienie tego co zostało nam narzucone przemocą jest zapewne jakimś rodzajem perwersji, więc niniejszym przyznaję, że jestem perwersyjna – wiele z tzw. lektur obowiązkowych, przeczytanych w latach szkolnych, znajduje się na mojej prywatnej liście lektur ulubionych. 

      Jedną z nich jest „Granica” Zofii Nałkowskiej.ilustracja do tekstu

      Do lektur ulubionych czasem wracam (tak! należę do tych okropnych osób, które potrafią przeczytać jedną książkę kilkakrotnie, aczkolwiek niekoniecznie raz za razem) i właśnie ponownie przeczytałam „Granicę”.

      Natychmiast po zamknięciu książki i z niemałym zaskoczeniem skonstatowałam, że mniej niż kiedykolwiek winię Zenona Ziembiewicza za to, co spotkało Justynę Bogutównę.

      Tak samo negatywnie jak zawsze oceniam jego konformizm. Tak samo negatywnie jak zawsze oceniam fakt, że próbował obarczyć Elżbietę odpowiedzialnością za los swojej kochanki. Tylko jego wina wobec Justyny wydaje mi się mniejsza niż zawsze dotąd mi się wydawała.

      Po długim badaniu organoleptycznym na otwartej duszy znalazłam, jak sądzę, przyczynę tej zmiany. Otóż w czasie, który upłynął od poprzedniego przeczytania „Granicy”, zmieniło się moje podejście do ludzkiej odpowiedzialności za swoje życie, swój tzw. los, a co za tym idzie – zmieniłam też zdanie na temat odpowiedzialności człowieka za innych ludzi. To pierwsze wydaje mi się większe, a to drugie mniejsze – jakby zachodziła równość:
      odpowiedzialność_za_siebie + odpowiedzialność_za_innych = constans

      Nadal sądzę, że postępowanie Zenona wobec Bogutówny było karygodne, ale potępiam go nie tyle za to, jak potoczyło się życie Justyny, bo troska o to, należała przede wszystkim do niej, ale za to, że złamał zasady współżycia społecznego, mówiąc kolokwialnie, zeszmacił się. Gdyby wina była wielkością wektorową, to wektor winy Zenona w postępowaniu wobec Justyny miałby zwrot wymierzony w stronę samego Zenona.

      Kiedyś buntowałam się przeciwko teorii Tadeusza Niwińskiego, który – wypowiadając się na temat związków – podkreśla zawsze, że każdy człowiek jest w 100% odpowiedzialny za swój związek, a jego partner w 100% odpowiada za swój związek, teraz zaś jestem gotowa rozszerzać ją na relacje innego rodzaju niż miłość.

      Jak widać na załączonym obrazku, czytając książkę kolejny raz niekoniecznie dowiemy się więcej o niej, ale o sobie – i owszem.

       

      Postscriptum:

      Post ten ma taką formę, jaką ma, ponieważ założyłam, że osoby zainteresowane blogami o książkach przeczytały „Granicę”, toteż wszelkie pretensje o brak wprowadzenia w treść książki i/lub charakterystyk postaci będą ignorowane.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 lipca 2011 23:46

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u