kryminał, sensacja, thriller

  • sobota, 24 stycznia 2015
    • przestępcza sieć

      Mam bardzo długą listę książek, które chciałabym przeczytać, i krótszą nieco listę pisarzy, których twórczość chciałabym (wreszcie!) poznać. Jednym z takich pisarzy był do niedawna Maxime Chattam (właściwie: Maxime Drouot), autor wielu bestsellerowych thrillerów, opisywany bardzo intrygującym (mnie) zdaniem: "Odświeżył gatunek thrillera, dodając mu artyzmu" (wyszukiwarka Google zwraca obecnie 881 stron zawierających tę frazę).

      okładkaWydany w 2013 roku "Plugawy spisek" to pierwsza część piątego – w dorobku Chattama – cyklu powieściowego, nazywanego Serią Spiskową. Jego akcja toczy się w kilku krajach, wśród których jest (uwaga!) Polska – okazuje się, że kopalnia soli w Wieliczce może być naprawdę oryginalną scenerią dla makabrycznej zbrodni. Wszystko zaczyna się jednak we Francji. Wysłannik wydziału śledczego paryskiej żandarmerii, adiutant Alexis Timée, próbuje przekonać emerytowanego profilera, by pomógł w śledztwie dotyczącym dwóch seryjnych morderców i jednego pedofila, którzy "w ten sam sposób podpisują swoje czyny", co umożliwia... wrzucenie czytelnika w środek trwającego dochodzenia. Profiler odmawia, ale nikt (poza bohaterami książki) nie wątpi, że zmieni zdanie. I faktycznie, kiedy pojawi się kolejny morderca, który na miejscu zbrodni maluje znany śledczym symbol *e – kryminolog Richard Mikelis wkracza do gry. Będzie niebezpieczna, dramatyczna i pełna zaskakujących zwrotów akcji. Przy ostatnim powiedziałam: łał ;)

      Maxime Chattam nie ukrywa fascynacji twórczością Stephena Kinga i powiedziałabym, że widać to w "Plugawym spisku"; zwłaszcza, kiedy jednemu ze swoich bohaterów – wokół którego długo budował akcję i dla którego zjednał sympatię czytelników – robi coś, czego mało kto się spodziewa (np. ja – w ogóle).

      Jeśli natomiast chodzi o artyzm, który tak mnie zaintrygował w opisach twórczości tego pisarza, to dostrzegłam go już w pierwszych zdaniach powieści: "Człowiek to tylko przechodzień. Oto, co zdawała się mówić góra." Niestety, dobre wrażenie zepsuł fakt, że zaledwie cztery (krótkie) akapity dalej znalazłam trawestację tego fragmentu: "Tutaj krajobraz całym sobą przypominał człowiekowi, że zaledwie przechodzi on po skorupie Ziemi." Szczerze mówiąc, dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy to wyraz braku zaufania do czytelników (trzeba im/nam dwa razy powtarzać), czy raczej przejaw samouwielbienia autora dla własnych pomysłów... No dobrze, jeśli chcecie, to przyznam, że się czepiam :)

      karta TarotaZapoznając się z tą opowieścią (słuchałam audiobooka) miałam wrażenia podobne do tych, które towarzyszyły lekturze powieści Charlotte Link (klik). Obiektywnie rzecz biorąc, jest to dobrze skonstruowana historia, oparta na dobrym pomyśle (co będzie, jeśli zwyrodnialcy zaczną współpracować?), opowiedziana w sposób nie budzący istotnych zastrzeżeń i – jak przystało na porządny thriller – niepokojąca. A jednak cały czas czułam, że czegoś mi w niej brakuje. Tylko że jedyny zarzut, jaki potrafię wobec autora wystosować, brzmi tak, że nie włożył w tę powieść serca – jakby można było od kogoś żądać, by wkładał serce w makabryczne dreszczowce...

      No cóż, najwyraźniej nie dla mnie piszą "królowa niemieckiego kryminału" i francuskie "złote dziecko suspensu" (113 wyników w wyszukiwarce). Biedna ja! ;)

       

      Postscriptum
      Dam jeszcze Chattamowi szansę, by mnie zachwycić. Przeczytam jego pierwszą powieść. Kiedyś. Raczej nieprędko... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „przestępcza sieć”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      sobota, 24 stycznia 2015 11:54
  • czwartek, 15 stycznia 2015
    • Lekarzu, lecz się sam?

      okładkaInformacje o psychologach i psychiatrach korzystających z psychoterapii często wywołują zdumienie, mimo że wszyscy przecież znamy przysłowia i o bosym szewcu, i o belce, której nie widzimy we własnym oku, choć dostrzegamy źdźbła w cudzych oczach. Bohaterka powieści Chevy Stevens "Pod czujnym okiem" rozczaruje wszystkich tych, którzy wierzą, że każdy znawca ludzkiej psychiki potrafi sobie poradzić z problemami własnymi oraz osób najbliższych. Doktor Nadine Lavoie, konsultantka psychiatrii na zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego, cierpi na klaustrofobię, a jej dwudziestopięcioletnia córka, Lisa, jest narkomanką – uciekła z domu 7 lat wcześniej i nie utrzymuje z matką żadnych kontaktów.

      Sesje z nową pacjentką, Heather Simeon, która trafiła do szpitala po próbie samobójczej, kierują doktor Lavoie na drogę wiodącą do ujawnienia wypartych wspomnień z czasów wczesnej młodości, kiedy to jej niezrównoważona matka postanowiła zamieszkać z dziećmi w komunie. Spędzili tam osiem miesięcy zanim odnalazł ich ojciec i zabrał z powrotem do domu. Przez lata, które upłynęły od tamtej chwili, komuna ewoluowała w nowoczesne Centrum Kształtowania Duchowego "Rzeka życia", prowadzone przez dawnego guru, Aarona Quinna. Sprawia wrażenie prężnie działającej organizacji, udzielającej wsparcia wszystkim potrzebującym, ale intencje jej dyrektora wzbudzają w Nadine niepokój. Obawy o dobrostan klientów ośrodka wzmacniają powracające wspomnienia oraz rozmowy z Heather, która dopiero niedawno opuściła tę komunę.

      Towarzyszymy bohaterce, będącej jednocześnie narratorką, w swoistym śledztwie dotyczącym przyczyn jej klaustrofobii i powodów ucieczki Lisy, nie spodziewając się nawet, że oba te wątki w pewnej chwili splotą się i doprowadzą do prawdziwej hekatomby. Ostrzegam jednak, że amatorzy literatury akcji, emocjonujący się jedynie scenami pościgów i walk, mogą się poczuć nieco rozczarowani – w tej powieści wprawdzie nie brakuje przemocy, ale dużo ważniejszą rolę odgrywa życie wewnętrzne jej bohaterów.

      Czytelnik szybciej niż protagonistka orientuje się w sytuacji, co bynajmniej nie jest wadą tej opowieści, ale przydaje jej realizmu, pozostając w zgodzie z doświadczeniem życiowym pouczającym, że żaden człowiek nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie. Co zatem przydarzyło się Nadine? Dlaczego Lisa wybrała życie na ulicy? Kim naprawdę jest Aaron Quinn? Mam nadzieję, że zaciekawiłam was wystarczająco, byście chcieli poznać odpowiedzi na te pytania.

      karta 9 Mieczy"Pod czujnym okiem" jest trzecią książką Chevy Stevens, zdobywczyni międzynarodowej nagrody dla twórców thrillerów za najlepszy debiut, powieść wydaną u nas pt. "Jak kamień w wodę". Prawdziwe nazwisko tej kanadyjskiej pisarki – Rene Unischewski – brzmi swojsko, ale nie udało mi się znaleźć informacji o jej polskich korzeniach. Wiem tylko, że jej dziadkowie po mieczu pochodzili z Rosji, a ojciec urodził się w Niemczech. Wszystkie książki Chevy Stevens – w maju 2015 r. w Kanadzie ma się ukazać piąta – są thrillerami psychologicznymi. Jej twórczość chwaliły już takie sławy jak Harlan Coben, Gillian Flynn, Karin Slaughter i Kathy Reichs, więc pozostaje mi tylko przyznać im wszystkim rację. Ona naprawdę wie, jak się pisze dreszczowce! A każdy Polak musi docenić "Pod czujnym okiem" przynajmniej za to, że główną motywacją niemal wszystkich jej bohaterów jest... głód wolności ;) 

       

      Swoje wrażenia polekturowe spisałam dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Lekarzu, lecz się sam?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 stycznia 2015 17:38
  • niedziela, 28 grudnia 2014
    • rynsztoki globalnej wioski

      Znakomita większość ludzi poproszonych o wyobrażenie sobie niewolnika pomyśli o Afrykańczyku uwięzionym na amerykańskiej farmie w czasach poprzedzających wojnę secesyjną, choć istnieją statystyki pozwalające domniemywać, że to teraz, w XXI wieku, liczebność osób wykorzystywanych do pracy niewolniczej jest wyższa niż kiedykolwiek. Handel ludźmi kwitnie, a jego ofiary często same zgłaszają się do nieuczciwych werbowników, przytłoczone biedą, bezrobociem i brakiem perspektyw. Kobiety zwabione obietnicą pracy za granicą bywają przymuszane do prostytucji, a mężczyźni – zamykani w obozach i zmuszani do ciężkiej harówki bez wynagrodzenia.

      Organy ścigania wszystkich państw oraz wiele różnych organizacji zajmuje się walką z tym procederem, jednak jedynym stuprocentowo pewnym sposobem na jego zlikwidowanie wydaje mi się zmiana postaw konsumentów. Jeżeli my, zwykli ludzie, będziemy zwracali uwagę na to, czy nasze zakupowe wybory są etyczne; jeżeli zawsze będziemy żądali informacji o producentach i o warunkach w jakich powstają oferowane przez nich produkty, to wykorzystywanie pracy niewolniczej przestanie się opłacać. Oczywiście, konieczność przemyślenia swojego postępowania dotyczy również mężczyzn korzystających z usług prostytutek...

      okładka książki

      Tylko konsumenci posiadający wiedzę o zagrożeniach płynących z handlu żywym towarem i uwrażliwieni na krzywdę osób wykorzystywanych do pracy niewolniczej mogą zmienić swoje postawy, więc ucieszyłam się, kiedy usłyszałam o powieści Tove Alsterdal "Kobiety na plaży", reklamowanej jako "trzymająca w napięciu historia o ciemnej stronie globalizacji: przemycie uchodźców, nielegalnej imigracji i współczesnym niewolnictwie". Moja radość wzrosła po lekturze, bo okazało się, że ta książka jest – mówiąc najprościej – dobra, co zwiększa szanse na to, że trafi do szerokiego grona odbiorców i poruszy wiele sumień.

      Snuta przez Tove Alsterdal opowieść intryguje już od pierwszej sceny, której sens odkrywamy dopiero po jakimś czasie – nielegalna imigrantka wychodzi z wody na najbardziej wysuniętej na południe hiszpańskiej plaży, znajdującej się zaledwie o 20 kilometrów od wybrzeża Afryki (i w zupełnie innym świecie). W scenie drugiej szwedzka nastolatka budzi się na tej samej plaży i okrywa, że przystojniak, z którym niedawno uprawiała seks, ulotnił się z jej pieniędzmi i paszportem; a jakby tego było mało – znajduje nagie zwłoki czarnoskórego mężczyzny.

      Karta TarotaJako trzecia pojawia się Ally Cornwall, główna bohaterka tej historii, scenografka w jednym z nowojorskich teatrów, zaniepokojona brakiem kontaktu z mężem, zbierającym materiały do artykułu o ludziach czerpiących korzyści z handlu żywym towarem i współczesnych formach niewolnictwa. Patrick Cornwall jest ambitnym i zaangażowanym dziennikarzem, któremu już wcześniej zdarzało się zatracić w pracy, ale tym razem Ally czuje, że jest inaczej i wyrusza jego tropem. Nie wie jeszcze, że na drodze do poznania prawdy o tym, co mu się przytrafiło, będzie się musiała zmierzyć z indolencją policji i aktywnością przestępców. Na szczęście ma w sobie źródło wewnętrznej siły, z którego będzie mogła czerpać w najtrudniejszych chwilach. I pozna prawdę. Także tę, że niektóre rynsztoki globalnej wioski płyną przez salony powszechnie szanowanych polityków i biznesmenów.

      Opowieść Tove Alsterdal jest surowa i bezpośrednia – jak film dokumentalny. I podobnie angażuje emocje czytelnika – jakby jej bohaterowie byli autentycznymi ludźmi. Lubię takie kryminały tak bardzo, że z łatwością wybaczam autorce nieco przeszarżowane zakończenie i zachęcam wszystkich do lektury. 

       

      Swoje wrażenia polekturowe spisałam dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 grudnia 2014 23:23

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u