poradnik

  • czwartek, 29 grudnia 2016
    • Bo uprawianie hobby przynosi korzyści duchowe...

      "Droga artysty" Julii Cameron to poradnik opisywany jako zbiór technik, dzięki którym mnóstwo ludzi na całym świecie (został przetłumaczony na 36 języków) odblokowało swoją kreatywność, odkryło uśpione talenty i zrealizowało twórcze marzenia. Trafił m.in. na listy 100 najlepszych poradników wszech czasów oraz 32 książek, które naprawdę mogą zmienić Twoje życie. A ja – podsumowując rok 2015 – napisałam, że w 2016 nie tylko go przeczytam, ale będę do niego wracała. Nie wątpię (ekhm...), że gorąco pragniecie poznać odpowiedź na pytanie, czy moje przewidywania się sprawdziły...

      Proszę bardzo, odpowiedź brzmi: częściowo.

      Książkę przeczytałam. Wzbudziła mój entuzjazm na tyle, że dokupiłam wersję papierową (tak, ja z tych...), a jednak wracałam do niej dużo rzadziej niż się początkowo spodziewałam.

      Okładka książkiTeraz jednak – kiedy "Drogę artysty" mam przed sobą, kiedy ponownie przeczytałam kilkanaście zaznaczonych fragmentów – zaczynam podejrzewać, że rok 2017 zacznę od powtórnej lektury... ;)

      Jaki zatem był wpływ tego poradnika na moją kreatywność?

      Patrząc na mój blog, można odnieść wrażenie, że przeczytałam poradnik o byciu bardziej twórczym, wykonałam zalecane ćwiczenia i... zamilkłam :)

      Notabene, zaczęłam się teraz zastanawiać, czy pisanie o cudzych książkach jest zajęciem twórczym, ale natychmiast doszłam do wniosku, że owszem, jest, więc nie będę dalej tej kwestii roztrząsała... ;)

      A zatem, wracając (wreszcie!) do tematu: czy ten poradnik nie działa, a może nawet szkodzi?

      Hmmm... Czas, którego nie spędziłam na pisaniu o książkach (lub na ich czytaniu) wykorzystałam na inną kreatywną działalność - plotłam makramy, nauczyłam się robić frywolitki, piec rolady i... rozpoczęłam studia podyplomowe pn. Grafika komputerowa i techniki multimedialne. Marzy mi się jeszcze kurs ceramiki i warsztaty geologiczne...

      Czy to zasługa jakiegokolwiek poradnika? Nie wiem. Może to tylko koincydencja.

      Na pewno jednak nie szkodzi mi wykonywanie ćwiczeń opisanych w "Drodze artysty" :)

      Julia Cameron twierdzi, że proponowane przez nią ćwiczenia pomogą każdemu, niezależnie od tego, czy chciałby tańczyć, malować, rzeźbić, komponować etc. i niezależnie od tego, czy działalność artystyczna stanowi jego zawód czy hobby. Jestem skłonna przyznać jej rację.

      Musicie jednak wiedzieć, że autorka tak często odwołuje się do Boga (ewentualnie: Siły Wyższej), że nawet mnie – osobę, która w ilościach hurtowych czytuje wszelkiego rodzaju poradniki, w tym katolickie, ezoteryczne i newage'owe – trochę to na początku irytowało. Na szczęście Bóg z tego poradnika, to Bóg naprawdę sympatyczny, więc ostatecznie można się z jego wszechobecnością na kartach tej książki pogodzić. Cytat poglądowy: "Jeżeli przyjrzeć się bożemu dziełu, od razu widać, że (S)twórca sam nie wiedział, kiedy przestać. Nie istnieje jeden różowy kwiat czy choćby pięćdziesiąt różowych kwiatów – są ich setki. Płatki śniegu to kolejny, oczywisty przykład czystej twórczej euforii. Nie ma dwóch jednakowych! Ten (S)twórca dziwnie przypomina kogoś, kto mógłby nas wspierać w twórczych poczynaniach."

      Jeśli masz ochotę na wykonanie kilku(–nastu, –dziesięciu) czasem mniej, czasem bardziej odjechanych ćwiczeń i jeśli nie przeraża Cię język nasuwający skojarzenia z jakąś wspólnotą wyznaniową (hmm... artystyczną?), to sięgnij po "Drogę artysty" i... zobacz co się stanie ;)

      Jeśli chcesz przystąpić do działania natychmiast, to wygoogluj sobie hasło poranne strony – na pewno znajdziesz mnóstwo informacji nt. najważniejszego (obowiązkowego!) ćwiczenia proponowanego przez Julię Cameron.
      Baw się dobrze!

       

      Postscriptum
      Tytuł tego postu powstał z cytatu zaczerpniętego z książki: "Uprawianie hobby przynosi korzyści duchowe." (s. 209). 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 grudnia 2016 21:21
  • piątek, 02 stycznia 2015
    • Zacznij i skończ. Do roboty!

      okładkaMoją uwagę do książki Stevena Pressfielda przyciągnęła ilustracja na obwolucie, będąca reprodukcją obrazu Vincenta Van Gogha, a kiedy przeczytałam tytuł: "Do roboty!" – sprawa była przesądzona. Musiałam ją przeczytać!

      I wiele wskazuje na to, że zrobię to jeszcze nie raz ;)

      Pressfield przedstawia w niej wroga każdej działalności twórczej – Opór (konsekwentnie pisany wielką literą, jak imię konkretnego bytu – wiadomo zresztą jakiego:

      "Na polu Ja stoją rycerz i smok.
      Jesteś rycerzem. Opór to smok.")

      Począwszy od identyfikacji przeciwników i sprzymierzeńców, poprzez analizę kolejnych etapów pracy, aż do jej zakończenia, pisarz udziela praktycznych porad, które pomogą każdemu artyście lub innowatorowi pokonać blokady twórcze i doprowadzić swoje przedsięwzięcie do finału. A potem rozpocząć realizację kolejnego projektu.

      karta Sąd OstatecznyMój Schadowscapes Tarot uznał, że ideę tej książki najlepiej oddaje karta zapowiadająca odnowę sił i początek nowego życia oraz obiecująca nagrodę każdemu, kto nie ustanie w swoich dążeniach pomimo wątpliwości – Sąd Ostateczny. I faktycznie, na mnie ta lektura podziałała tak, jakby archanioł odtrąbił mi nad głową wezwanie do powstania z martwych ;)

      Cieszę się, że natrafiłam na tak mobilizującą książkę właśnie teraz, w okresie podejmowania noworocznych postanowień (których, notabene, jestem entuzjastką – nawet jeśli nie wszystkie udaje mi się urzeczywistnić, o czym będzie mowa już wkrótce, we wpisie podsumowującym rok 2014). Uznaję to za potwierdzenie prawa głoszącego, że kiedy uczeń jest gotowy, Mistrz się pojawia :)

      Jeśli ty też masz czasem poczucie, że nie korzystasz w pełni ze swoich twórczych możliwości, to z całego serca polecam ci książkę Pressfielda. Nie jest ona wprawdzie kamieniem filozoficznym, w magiczny sposób przeobrażającym nieszlachetne tworzywo (takie jak np. nasze lenistwo, wątpliwości i zniechęcenie) w wartościowe dzieła, ale naprawdę podnosi motywację do kontynuowania pracy. A jeśli chcemy osiągnąć swoje wyższe cele musimy – w znakomitej większości przypadków – zrobić "tylko" tę jedną rzecz: nie przerwać pracy... Powodzenia! 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zacznij i skończ. Do roboty!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      piątek, 02 stycznia 2015 19:09

Kalendarz

Lipiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u