literatura faktu

  • niedziela, 30 września 2012
  • czwartek, 26 kwietnia 2012
    • Gawędy tropiciela śmierci

      O istnieniu miejsc nazywanych trupimi farmami dowiedziałam się dzięki fascynacji serialem "CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas" – w jednym z jego odcinków zabójca podrzucił ciało swojej  ofiary na taką farmę. Niestety, twórcy serialu nie poświęcili temu miejscu zbyt wiele uwagi, więc natychmiast po seansie wygooglowałam sobie informacje o najsłynniejszej z takich farm – Ośrodku Antropologii Sądowej Uniwersytetu Tennessee w Knoxville (USA), założonym przez doktora Williama Bassa.

      Być może coś jest ze mną nie tak, ale istnienie placówki badawczej, w której postępuje się z ludzkimi szczątkami w sposób, który w innych okolicznościach nazwałabym ich bezczeszczeniem, wydało mi się nie tylko uzasadnione i potrzebne, ale wręcz… naturalne. Przypuszczam, że miało to jakiś związek z tą fascynacją, którą wzbudzała we mnie (i nadal wzbudza) praca serialowego zespołu laboratorium kryminalistycznego policji w Las Vegas, rozwiązującego najtrudniejsze zagadki kryminalne z wykorzystaniem najnowszych zdobyczy nauki i technologii.

      Każda wiedza ma swoje źródło, również ta o sposobach określania przyczyn i czasu zgonu człowieka, którego ciało zostało odkryte wiele dni, tygodni, miesięcy lub lat po jego śmierci, kiedy jedynym źródłem informacji może być najtrwalszy z jego elementów – kości. Czy może istnieć bardziej wiarygodne źródło takiej wiedzy niż ośrodek badawczy, w którym zwłoki zanurza się we wodzie, topi w bagnie, zakopuje w ziemi na różnych głębokościach, ukrywa w bagażnikach samochodów, piwnicach lub innych miejscach, a następnie pilnie obserwuje i dokumentuje proces gnicia oraz wszystkie towarzyszące temu zjawiska? I czy kogoś może dziwić fakt, że książka, której narratorem i współautorem jest pomysłodawca pierwszej trupiej farmy, przyciągnęła mnie z siłą porównywalną do tej, z jaką martwe ciała przyciągają plujki pospolite?

      okładka książkiW książce Billa Bassa i Jona Jeffersona "Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie" znalazłam wszystko to, czego oczekiwałam, z wyjątkiem zdjęć obrazujących przebieg doświadczeń przeprowadzanych na Trupiej Farmie. Dowiedziałam się jakie wydarzenia i decyzje – nie tylko zawodowe – doprowadziły do tego, że człowiek, który rozpoczął studia licencjackie z psychologii na Uniwersytecie Wirginii został magistrem antropologii na Uniwersytecie Kentucky, zyskał miano "indiańskiej hieny cmentarnej numer jeden", objął kierownictwo nad Wydziałem Antropologii na Uniwersytecie Tennessee, w pewnym momencie życia postanowił: "(…) będę ścigał samą śmierć" i zwieńczył swoją karierę zawodową stanowiskiem… gospodarza Trupiej Farmy.

      Aby móc skutecznie "(…) tropić śmierć na jej własnym terytorium, badać jej nawyki żywieniowe, obserwować ruchy i zwyczaje" Bill Bass musiał pokonać wiele trudności – nie tylko organizacyjnych i finansowych, ale również tych, które wynikły z przekonania niektórych ludzi o tym, że badania prowadzone w Ośrodku Antropologii Sądowej są nieprzyzwoite i uwłaczają godności ludzkiej. Istnienie podobnych placówek wciąż budzi kontrowersje, ale pionierska praca doktora Bassa i dokonane w jego ośrodku odkrycia "(…) pomogły policjantom i prokuratorom wsadzić za kratki dziesiątki morderców", co sprawiło, że obecnie w USA działają jeszcze cztery inne trupie farmy – szkoda, że w polskim wydaniu książki Bassa i Jeffersona zabrakło informacji na ten temat, bo jej autorzy i autorka wstępu, Patricia Cornwell, powtarzają, że jest to jedyny tego typu ośrodek badawczy na świecie (co oczywiście było prawdą w chwili powstania książki).

      Tym co najbardziej mnie zaskoczyło podczas lektury "Trupiej Farmy..." była jej forma. Nie spodziewałam się, że rozdziały tej książki to tak naprawdę… gawędy. Tematem każdej z nich jest konkretna sprawa – w większości przypadków są to morderstwa – ale główny wątek przeplatany jest dygresjami i wątkami pobocznymi, które niekiedy powtarzają się w różnych rozdziałach.

      Opowieści doktora Bassa, mimo dość swobodnego tonu, zawierają mnóstwo faktów naukowych, głównie z zakresu antropologii i entomologii; tworzą też wyraźny obraz narratora: naukowca-wizjonera zafascynowanego swoją pracą i otwartego na wszelkie związane z nią nowinki, który pozostał pogodnym i kochającym życie człowiekiem pomimo nieustannego obcowania ze śmiercią i wsłuchiwania się w głosy zmarłych. Mnie każda myśl o nim i dziele jego życia, Trupiej Farmie, przypomina słowa, które wygłasza jedna z bohaterek "Eneidy" Wergiliusza: "Powstanie kiedyś z kości naszych mściciel"…

      Bill Bass nie potrafi przywrócić rodzinom ich utraconych bliskich, ofiar przestępstw lub wypadków, ale poświęcił swoje życie temu, by móc dać im prawdę, bo wierzy, że: "Wtedy odzyskają wolność, a gdy skończą już opłakiwać zmarłych, będą mogli zacząć życie na nowo. Taka prawda to najskromniejszy i najświętszy dar, jaki może dać naukowiec".

      Nie czytaj "Trupiej Farmy..." jeśli jesteś antropologiem poszukującym wiedzy akademickiej – ta książka powstała w zupełnie innym celu, choć zawiera słowniczek terminów antropologicznych. Jeśli dopiero zastanawiasz się nad wyborem zawodu, to albo omijaj ją szerokim łukiem, albo… pogódź się z myślą, że po jej przeczytaniu zapragniesz zostać antropologiem sądowym. Jeśli jesteś miłośnikiem kryminałów i/lub interesują cię techniki kryminalistyczne – biegnij do księgarni i spraw sobie tą lekturą przyjemność. Efekt gwarantowany.

      Baza recenzji Syndykatu ZwB

      Swoje wrażenia polekturowe spisałam dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

      

       

      Postscriptum

      A tymczasem na YouTube...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 kwietnia 2012 21:22

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u