współczesna literatura zagraniczna

  • piątek, 03 lipca 2015
    • atmosfera bez planety

      okładkaPo "Szczygła" Donny Tartt sięgnęłam niesiona falami zachwytu, jakie ta książka wygenerowała w każdej znanej mi społeczności czytelniczej. Czytałam ją z przyjemnością połączoną z lekkim z(a)dziwieniem, że tak bardzo przypomina te opowieści o formowaniu się osobowości człowieka, które dotychczas kojarzyły mi się głównie (jeśli nie wyłącznie) z twórczością Stephena Kinga.

      Poziom mojego zainteresowania tą lekturą nie osłabł ani razu – aż do przeczytania ostatnich słów – a mimo to nie mogę zrozumieć na czym polega fenomen powodzenia tej książki, a zwłaszcza jej, powiedzmy, artystycznego sukcesu, skoro powieściom Kinga (tak podobnym, a czasem nawet - IMHO - bardziej wyrafinowanym) odmawia się walorów artystycznych i prawa do takich prestiżowych nagród jak słynny Pulitzer.

      Czy jedna z najbardziej rozpowszechnionych technik manipulacji psychologicznej, reguła niedostępności (bazująca na zasadzie, że ludzie najbardziej cenią te dobra, które są ograniczone), oddziałuje nawet na kapituły nagród literackich? Czy autor, który pisze jedną książkę na dziesięć lat ma większe szanse na bycie docenionym niż ten, który wydaje jedną, a czasem nawet dwie książki w roku? A może nie dostrzegam (nie doceniam?) jakiejś dodatkowej warstwy w powieści Donny Tartt?

      W moim odbiorze "Szczygieł" jest, po prostu, ciekawą opowieścią o życiu człowieka, któremu od najmłodszych lat przytrafiają się – naprzemiennie – tragedie i szczęśliwe zbiegi okoliczności. Tragedie obejmują takie wydarzenia jak śmierć najbliższej osoby w zamachu terrorystycznym, a szczęśliwe zbiegi okoliczności – uchodzenie z życiem z sytuacji, w których inne zakończenie było znacznie bardziej prawdopodobne.

      Bohater i narrator powieści, Theo Decker, częściej dokonuje takich wyborów, które etycy zakwalifikowaliby jako złe, choć jego intencje trudno nazwać złymi (także dlatego, że czasem ich nie znamy). Kibicujemy mu, bo doświadczył strasznych rzeczy w dzieciństwie, więc chcielibyśmy, żeby w końcu był szczęśliwy. Ale ile złych wyborów jesteśmy w stanie usprawiedliwić traumą z dzieciństwa?

      Obrazkowa ilustracja postawy głównego bohatera:

      [Źródło obrazka: www.facebook.com/bohater1]

      Jednego z bohaterów "Szczygła" narrator opisuje słowami "Był planetą bez atmosfery", a ja mam ochotę napisać o tej książce, że jest atmosferą bez planety – jest czym pooddychać, ale nie ma się o co oprzeć ;) Nie żałuję, że ją przeczytałam, ale nie wniosła nic nowego do mojej wiedzy o świecie i ludzkiej naturze – nawet pytań.

      Sięgając po "Szczygła" spodziewałam się opowieści o tym, jak obcowanie ze sztuką wpływa na człowieka, jak go zmienia – uszlachetnia. Niestety, pod tym względem powieść Donny Tartt okazała się totalnym rozczarowaniem – odnoszę wrażenie, że ten motyw w większym stężeniu występuje w recenzjach niż w samej powieści. Wszystkich, których to zmartwiło – tak, jak mnie – zachęcam do przeczytania najnowszej powieści Stephena Kinga "Znalezione nie kradzione", której osią są skutki fascynacji literaturą i literatami ;)

      Jeśli natomiast chodzi o "Szczygła", to polecam go wszystkim poszukiwaczom interesującej lektury, którą łatwiej zakwalifikować do kategorii literatura rozrywkowa niż nazwać arcydziełem. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „atmosfera bez planety”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      piątek, 03 lipca 2015 21:45
  • piątek, 12 lipca 2013
    • niektórzy ludzie są jak łomy...

      Czy chciał(a)byś wygrać 139 999 999,50 £?

      Niemal wszyscy na podobne pytania odpowiadają twierdząco – nawet ci, którzy nie grywają w żadne gry losowe – i pewnie każdy potrafiłby na poczekaniu wymyślić mnóstwo zbożnych celów, na jakie (na pewno!) przeznaczyłby część wygranej. A co z taką ilością pieniędzy może zdziałać niewykształcony dwudziestokilkulatek z biednej wielodzietnej rodziny, który o wygranej dowiaduje się podczas kolejnej odsiadki, bo tak się składa, że jest recydywistą? No cóż, może zostać… celebrytą.

      Marilyn Monroe mawiała ponoć, że nie pieniądze dają szczęście, tylko zakupy; co kupi Lionel Asbo? Kogo kupi? I – co chyba najciekawsze – kto będzie zabiegał o to, by zostać kupionym? Odpowiedzi na te pytania poznacie podczas lektury najnowszej powieści Martina Amisa okładka książki"Lionel Asbo. Raport o stanie państwa", która antagonizuje czytelników wszędzie, gdzie zostanie wydana, budząc emocje o spektrum obejmującym i zachwyt, i obrzydzenie.

      W Polsce podobne spory toczyły się już wokół pierwszych powieści Doroty Masłowskiej, z którymi książkę Amisa łączy próba spojrzenia na świat z perspektywy osoby żyjącej na marginesie społecznym oraz opisania tego oglądu jej językiem. Amis wprawdzie czasem oddaje głos postaciom mającym szacunek do gramatyki i zasób słownictwa nieograniczony do pojęć podstawowych, ale to nie sprawia, że jego powieść czyta się szybko, lekko i przyjemnie, bo ona drażni nie tylko formą, ale i treścią, zmuszając czytelnika do namysłu nad niewydolnością wymiaru sprawiedliwości i systemu opieki społecznej oraz umysłowością ludzi, którzy śledzą poczynania tzw. sław, do grona których z łatwością może trafić ktoś taki jak Lionel Asbo, jeśli tylko wystarczająco często znajdzie się na łamach prasy.

      Amis umieścił akcję swojej powieści w fikcyjnym angielskim mieście Diston, ale chyba tylko dziwna struktura wiekowa jego mieszkańców (nikt nie ma więcej niż sześćdziesiąt lat, a sześcioro dzieci przypada na parę lub samotną matkę) odróżnia je od wielu (choć być może nie wszystkich) rzeczywistych miast i to niekoniecznie angielskich. Jedna z polskich blogerek napisała: "Nie sądzę, żeby Martin Amis miał wątpliwą przyjemność przejść się w piątkowy wieczór ulicami mojego miasta. A jednak je opisał.", a jej wrażenia na pewno nie są odosobnione. Tym samym ów "Raport o stanie państwa" można uznać za raport o stanie Polski, a podczas jego lektury warto pamiętać radę Konfucjusza: "Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym."

      To co najbardziej podobało mi się w powieści Martina Amisa nazwałabym przewrotnością przekazu odautorskiego. Pisarz bowiem zaprezentował nam swojego tytułowego bohatera w taki sposób, jakby chciał usprawiedliwić jego charakter i postawę trudnym dzieciństwem, a jednocześnie skonfrontował je z osobowością bratanka Lionela, Desa Pepperdine’a, który nie uległ demoralizacji, choć dorastał w takich samych warunkach, a dodatkowo był narażony na zły wpływ Lionela, który zaopiekował się nim po śmierci matki. Każdy sam musi rozstrzygnąć, czy Amis chce nam powiedzieć, że – jak głosi znany bon mot – niektórzy ludzie są jak łomy, jak raz w fabryce zegną, to nie wyprostujesz, czy raczej, że każdy ma wpływ na własny los i może ze swoim życiem zrobić, co tylko zechce.

      "Lionel Asbo. Raport o stanie państwa" na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, bo styl Amisa może szokować (choć na pewno nie tych, którym podobała się np. "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"), ale język jest tylko taką nowoczesną fasadą, za którą ukrywa się tradycyjna opowieść o rodzinie, miłości i uczciwości. Opowieść, której finał dostarczył mi intensywniejszych wrażeń, niż niejeden horror, tak bałam się o jedną z jej bohaterek.

       

      Swoje wrażenia polekturowe spisałam dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „niektórzy ludzie są jak łomy...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      zaczytania
      Czas publikacji:
      piątek, 12 lipca 2013 21:24
  • środa, 01 maja 2013

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u