Wpis

środa, 23 października 2013

powrót żywiołowej Malin Fors

Mons Kallentoft zasłynął jako twórca postaci Malin Fors, niekonwencjonalnej policjantki, odnoszącej sukcesy zawodowe dzięki intuicji i determinacji w ściganiu przestępców; a prywatnie – rozwódki, alkoholiczki, matki niezbyt dobrze wywiązującej się z rodzicielskich obowiązków wobec dorastającej córki, kobiety miotającej się między uczuciem do byłego męża i nowymi związkami. Pisarstwo nie było jednak pierwszą profesją wykonywaną przez sławnego Szweda – zajmował się wcześniej m.in. reklamą i… to widać.

Nie interesuje mnie, czy (ewentualnie: ile) Kallentoft zarabia na lokowaniu produktów, ale już pomysł, by szóstą powieść o śledztwach prowadzonych przez tę samą ekipę policyjną i kontynuującą wszystkie wątki wcześniejszych części serii obwołać początkiem nowego cyklu, nieco mnie zbulwersował, bo trudno nazwać go inaczej, niż chwytem marketingowym. okładka książkiA zmianę polegającą na tym, iż lejtmotywami kolejnych powieści nie będą pory roku, tylko żywioły, można zaliczyć co najwyżej do kosmetycznych.

Po lekturze "Wodnych aniołów" okazało się, że mój sceptycyzm w kwestii zapowiedzi nowego cyklu był uzasadniony – to wciąż ta sama seria kryminalna z Malin Fors w roli głównej i nie zmieniło tego nawet dokooptowanie do ekipy Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego policji w Linköpingu kolejnej kobiety, Elin Sand. Muszę jednak przyznać, że nawiązania do żywiołu wody wyszły najnowszej powieści Kallentofta na dobre, przydając jej subtelności i nieco onirycznej poetyki, więc z ciekawością sprawdzę, jak pisarz wykorzysta kolejne żywioły. Oczywiście, intryguje mnie także, ile ich będzie, skoro pór roku było pięć…

Jak mam zachęcać do przeczytania szóstej części cyklu, jeśli odmawiam udziału w rozpowszechnianiu teorii o nowej serii? Doprawdy nie wiem. Sama uwielbiam w powieściach Monsa Kallentofta właśnie to, za co najczęściej jest krytykowany – język, styl, narrację w czasie teraźniejszym i wplatanie w nią myśli poszczególnych postaci (czasem niezwiązanych z rozgrywającymi się akurat wydarzeniami) oraz monologów nieżyjących ofiar przestępstw. Może więc napiszę tylko, co tym razem przydarza się Malin Fors…?

W życiu zawodowym: uczestniczy w śledztwie, które zaczyna się od podwójnego zabójstwa oraz poszukiwań zaginionego dziecka – adoptowanej wietnamskiej dziewczynki – a potem przeradza się w wielowątkowe dochodzenie w sprawie łapówek, rodzinnych animozji, nielegalnych adopcji, handlu ludźmi i pedofilii. W życiu prywatnym: przeżywa kryzys w związku z Peterem (ten facet od początku mi się nie podobał!) oraz martwi się o córkę, która powoli zmienia się w snobkę gardzącą biednymi i niewykształconymi ludźmi. Kłopoty powstają także na styku tych dwóch sfer jej życia – odkrycie nieprawidłowości podczas adopcji dzieci z Wietnamu naraża na szwank jej przyjaźń z Karin Johannison (jej przysposobiona córeczka również stamtąd pochodzi), a życie na wysokich obrotach budzi alkoholowe ciągoty. Czy w tych okolicznościach Malin Fors wytrwa w abstynencji?

Oczywiście, Kallentoft opowiada nie tylko o Malin – pozostali członkowie ekipy dochodzeniowo-śledczej także mają życie prywatne i też co nieco się o nim dowiadujemy. A Elin Sand, choć tym razem nie odgrywa znaczącej roli, budzi ogromne nadzieje na przyszłość – liczę na to, że autor wykorzysta jej potencjał w kolejnych książkach.

"Wodne anioły" można przeczytać w oderwaniu od pozostałych części cyklu (o ile może to ocenić ktoś, kto przeczytał wszystkie, we właściwym porządku) i bardzo was do tej lektury zachęcam. A jeśli (niestety!) okaże się, że należycie do grupy, która stylu Kallentofta nie trawi (wiele wskazuje na to, że można go tylko kochać, albo nienawidzić), to może chociaż spodoba wam się piękna grafika na (twardej) okładce, która (podobnie jak okładka "Kręgu" Miniera) kojarzy mi się z pracami Jasona Levesque’a.

Na stronie Monsa Kallentofta jest już zapowiedź kolejnej powieści, tym razem inspirowanej żywiołem powietrza – jej szwedzki tytuł brzmi "Vindsjälar", a zarys fabuły wygląda nader zachęcająco; ja na pewno ją przeczytam, a wy?

 

Swoje wrażenia polekturowe spisałam dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece.






Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
zaczytania
Czas publikacji:
środa, 23 października 2013 15:52

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • dachauka napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/23 16:56:13:

    Z tego, co się zdążyłam zorientować, to ten pisarz dość polaryzuje. Jedni kochają, inni psy wieszają. Ja nie zaliczam się na razie do żadnych (słychać szelest popiołu sypiącego się na łeb), ale zamierzam się poprawić. Zobaczymy, czy przeskoczę tę narrację w czasie teraźniejszych (która zwykle przyprawia mnie o gęsią skórkę, bynajmniej nie z rozkoszy).

  • zaczytania napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/23 17:15:40:

    Strasznie jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia, bo w przypadku stylu Kallentofta czas teraźniejszy to mały pikuś... ;)

  • tommyknocker napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/23 18:55:15:

    Należę do grupy, która 'trawi' Kallentofta; jednakże mam zaległości w postaci trzech jego książek :(

  • jane_doe_blog napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/23 19:13:39:

    My też przeczytamy, bo chwile, w których książki Kallentofta nas nie drażnią, należą do rzadkości. A żywiołów może być sporo, wszystko zależy od kreatywności naszego Monsa:)

  • zaczytania napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/23 20:02:52:

    @tommyknocker
    Jeśli czytałeś po kolei, to powinno Cię zainteresować, że w trzech (a już na pewno w dwóch) ostatnich powieściach Mons naprawdę przyłożył się do intrygi :)
    ...aczkolwiek w moim rankingu "Ofiara w środku zimy" wciąż jest na szczycie ;)

    @Jane Doe
    O tak z żywiołami może poszaleć - podejrzewam, że wykorzysta i europejskie, i helleńskie, i chińskie, a potem... dołoży jakieś własne ;)

    IMO, ilość drażniących momentów jest tym niższa, im rzadziej wspomina o kłębowiskach węży ;)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Kanał informacyjny




MOTTO:


Nie, nie zażywam narkotyków,
zażywam książki.







Książki to świat, który człowiek sobie wybiera,
a nie na który przychodzi.




AUTORKA:


Dorota Anna Rusek

Dorota A. Rusek

zaczytAnia(ykw)gazeta.pl




O blogu...




SPISY LEKTUR:





skocz do spisu


Przeczytane w roku:

skocz do spisu

skocz do spisu

skocz do spisu


skocz do spisu


skocz do spisu





stat4u